Historia
Wyryta nad arkadą komina data 1828 mówi o czasie zakończenia budowy. Dwór murowany z cegły ceramicznej wzniesiony został na planie wydłużonego prostokąta. Należał do wyjątkowo, jak na owe czasy, skromnych – proste okna, czterospadowy dach kryty gontem (obecnie trzyspadowy kryty eternitem), gładkie elewacje. Jedynie od strony frontowej umieszczono kryty dwuspadowym daszkiem niewielki przedsionek zwieńczony trójkątnym szczycikiem. Od frontu znajdował się również kolisty podjazd oraz niewielki park użytkowo-spacerowy, po którym pozostały dwa szpalery drzew. Folwark Cedrowskich odegrał ważną rolę podczas sławnej bitwy powstania listopadowego, jedynej naprawdę zwycięskiej. 10 kwietnia 1831 roku wojska dowodzone przez listopadowego geniusza gen. Ignacego Prądzyńskiego rozbiły tu korpus rosyjski gen. Rosena. O igańskie zabudowania dworskie, blokujące dostęp do grobli na Muchawce, walczono przez kilka godzin. W trakcie ostrzału sam dwór ucierpiał niewiele, dlatego gen. Skrzynecki mógł w nim spędzić noc z 10 na 11 kwietnia. Po śmierci żony Antoni Cedrowski scedował majątek na rzecz swojej jedynej córki Marii – zamężnej z Ludwikiem Potkańskim. Ten ostatni sprzedał go w roku 1852 za 30 tys. rs. Hipolitowi Gorzechowskiemu. Przez kilka następnych lat nowemu właścicielowi udało się podnieść do 40 tys. rs. wartość majątku, ale już w roku 1863, za sprawą polityki podatkowej i uwłaszczenia chłopów, finanse folwarku legły w gruzach. Zagrożony bankructwem Gorzechowski zaciągnął pożyczkę u Icka Orła z Siedlec. Jej zabezpieczeniem były dobra igańskie. Pożyczki nie spłacił, więc w roku 1878 Gorzechowscy zostali siłą usunięci ze dworu. Icek Orzeł od ręki sprzedał Iganie Stanisławowi Prausowi, ten z kolei generał – majorowi Stanisławowi Jasiukiewiczowi. Przez najbliższe dziesięciolecia Iganie jeszcze wielokrotnie zmieniały swoich właścicieli. Ostatnimi przed wojną byli Grabowscy. W czasie okupacji w dworze przemieszkiwała Kazimiera z Grabowskich Lipska.

Iganie - wieś położona na Wysoczyźnie Siedleckiej przy drodze krajowej nr 2 w gminie Siedlce, 4 km od centrum Siedlec, licząca 1700 mieszkańców (razem Nowe i Stare Iganie, dane z 2008 roku), nad rzeką Muchawką, lewym dopływem Liwca.

Bitwa pod Iganiami - rys historyczny
Na początku kwietnia 1831 r. trzon wielkiej armii feldmarszałka Iwana Dybicza Zabałkańskiego znajdował się w rejonie ujścia Wieprza do Wisły. Jego wyprawa przeciwko "buntowszczykom" z Królestwa trwała już dwa miesiące. W rosyjskich szeregach odczuwano coraz dotkliwiej brak żywności, wśród żołnierzy szerzyły się choroby. Powodzenie polskiej ofensywy skłoniło Dybicza do porzucenia planów forsowania Wisły i ataku na Warszawę od południa. Nakazał odwrót rozpoczynający wyścig z postępującymi na wschód Polakami o to, kto pierwszy zajmie strategiczne magazyny wojskowe w Siedlcach.
Do sprawowania kontroli nad traktem brzeskim Dybicz wydzielił wcześniej Korpus Litewski gen. Grigorija Rosena, który 31 marca pod Wawrem i Dębem Wielkim poniósł dotkliwe porażki. Generał Ignacy Prądzyński, zaliczany do najzdolniejszych spośród polskich sztabowców, przedstawił naczelnemu wodzowi, gen. Janowi Skrzyneckiemu plan ostatecznego rozbicia przeciwnika i zajęcia Siedlec. W trakcie jego realizacji 10 kwietnia 1831 r. doszło do kolejnej bitwy na trakcie, tym razem o most na rzece Muchawce w Iganiach i otwarcie drogi do rosyjskich magazynów.
Prądzyński dysponował w tym starciu niespełna 7 tys. żołnierzy i 14 działami. Rosen miał ponad 10 tys. ludzi wspieranych ogniem 36 armat. Bitwa rozpoczęła się o godz. 15.00 polskim atakiem na Iganie od strony Żelkowa. Po dwóch godzinach walki, gdy zdawało się, że Rosjanie są bliżsi zwycięstwa, gen. Prądzyński rzucił w bój ostatni odwód. Polskie kontrnatarcie zatrzymało atak doborowych jegrów. Naszym udało się zdobyć groblę i most na Muchawce. Żołnierze Rosena walczący na wschodnim brzegu rzeki poszli w rozsypkę, zginęli lub dostali się do niewoli. Rosjanie stracili blisko 5 tys. zabitych i rannych, przy polskich stratach wynoszących zaledwie 400 żołnierzy. Wystarczył jeszcze niewielki wysiłek, by rozbite siły Rosena wyprzeć z Siedlec, zająć magazyny i zmusić feldmarszałka Dybicza do wycofania rosyjskiej armii z terenu Królestwa Polskiego.
Prądzyński i jego podkomendni chcieli jeszcze owego wieczora kontynuować natarcie. Naczelny wódz, który nie kwapiąc się do boju, spóźniony przybył pod Iganie, rozkazał przerwać pościg. Dwa dni później do Siedlec dotarły główne oddziały rosyjskie. Fatalna decyzja Skrzyneckiego, który okazał się pasywnym, marnym dowódcą nie pozwoliła, by wspaniałe zwycięstwo przerodziło się w strategiczny sukces. Wycofanie się Dybicza mogłoby skłonić Moskwę do negocjacji w sprawie przyszłości Polski. Była wówczas dziejowa szansa na ograniczenie rosyjskiego prymatu nad Królestwem. Kto wie, jak potoczyłyby się jego losy po 1831 r., może podobnie jak Wielkiego Księstwa Finlandii włączonego do imperium Romanowów w 1809 r., ale cieszącego się znaczną autonomią?

Dwór w Iganiach - rys historyczny

